Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.

MARKOWE MANEWRY za nami - 7-9.04.2017 r. 10 Kwiecień 2017

Wczoraj późnym wieczorem zakończyliśmy pierwszą edycję MARKOWYCH MANEWRÓW jachtami na silniku. Na pokładach 2 jachtów (Bystrze i Chiron 2) zgromadziliśmy komplet 12 uczestników szkolenia. Było intensywnie - od godzin porannych do późna w nocy. Miejscem naszych ćwiczeń były mariny w Górkach Zachodnich oraz Sopot.

A zaczęło się kilka tygodni temu od pomysłu naszej trójki: Agaty oraz Marków. Uznaliśmy z Markiem Kapołką, że posiadamy na tyle doświadczenia w prowadzeniu jachtów, aby móc się tą wiedzą i umiejętnościami podzielić. Organizatorem całości została Agata Kos. Chcieliśmy zrobić coś nietypowego, pozbierać nasze doświadczenia i dać szansę naszym uczestnikom w krótkim czasie manewrować dwoma zupełnie różnymi jachtami oraz pod okiem dwóch kapitanów, zwracających uwagę na trochę inne detale. Ten pomysł okazał się fajny i bardzo szybko komplet uczestników zaufał nam powierzając swój czas. Grupa zapowiadała się ciekawie - cały przekrój: od osób stawiających pierwsze kroki do kapitanów prowadzących już wielkorotnie własne rejsy. Duże wyzwanie.

Wspólnie z Markiem ustaliliśmy, że będziemy bardzo duży nacisk kładli na zrozumienie tego co się dzieje z jachtem, na obserwację wiatru, zachowanie śruby, różnice w jednostkach. Intensywny program został opracowany szybko, a ja wziąłem się za przygotowanie plansz obrazujacych poszczególne manewry, tak, żeby przed ich wykonaniem móc zrozumieć ich fizykę. Byliśmy gotowi.

W piątek wieczorem zgromadziliśmy się wszyscy w Górkach. Nowe twarze, dużo osób, czas na szybką integrację, ponieważ im szybciej stworzymy zespół i uzyskamy zaufanie - tym efektywniej przeprowadzimy nasze szkolenie. Po chwili rozpoczęliśmy na jachtach część teoretyczną. Po omówieniu zasad bezpieczeństwa przystąpiliśmy do właściwej treści, która została zakończona ćwiczeniem z planowania wejścia do mariny. Każdy z uczestników dostał plan portu i uwzględniając wiatr oraz właściwości jachtu miał za zadanie wybrać najbardziej korzystne do parkowania miejsce. Dyskusja była bardzo ciekawa, pozwoliła poznać nam uczestników, a dla wszystkich była bazą do ćwiczeń praktycznych.

W sobotę rano intensywnie wzięliśmy się do pracy. Moja ekipa na Bystrzu, druga na Chironie. Ponieważ zdarzały mi się uprzednio na pokładzie osoby po kursach manewrowych, które nie potrafiły pływać do tyłu, tej umiejętności poświęciliśmy pierwsze 2-3 h. Dużą radością dla instruktora jest widzieć jak ćwiczenia przynoszą natychmiastowy efekt. Nasze intensywne manewrowanie wzbudziło jednak niepokój bosmanatu (w tym akurat dniu ruch w porcie ze względu na zrzucanie na wodę innych jednostek był duży) i przyśpieszyliśmy plan przeniesienia się do gościnnego Sopotu. Jeszcze wychodząc przećwiczyliśmy jednoosobowe podejście alongside rufą.

Trasa Gdańsk - Sopot była dla wielu z nas pierwszym w tym roku wyjściem na morze (wiem, wiem - zatoka). Po 2 h minęliśmy główki sopockiej mariny. Po porannej mgle nie pozostało ani śladu i pustawa marina (poza tłumem gapiów na molo) okazała się doskonałym miejscem do manewrów. Y-bomy - w różnych sekwencjach podchodzenie rufą. Wykorzystywanie wiatru jako pomoc, a nie przeszkoda, efektu śruby, cyrkulacji. Całość przeplatana nietypowymi manewrami. I tak do wieczora, kiedy przesiedliśmy się na Chirona. Wszyscy poczuli natychmiast olbrzymią różnicę w jachcie, Chiron prowadził się dużo łatwiej, szybciej reagował. Obok nas manewrowało już w tym czasie kilka innych jachtów. O godzinie 23 zakończyliśmy ćwiczenia po bardzo intensywnym dniu. Wszyscy zadowoleni - nowe umiejętności, słuchające się sterników jachty - wystarczający powód by w przygotowanych specjalnie kubkach wypić zdrowie.

W niedzielę przywitał nas mocniejszy wiatr. Załogi zmieniły kapitanów. Dziś główny nacisk na manewrowanie w ciasnych kanałach przy użyciu strugi na płetwie sterowej. Manewry, które poprzedniego dnia potrzebowały więcej miejsca zacieśniły się. Główne zadanie: zatrzymać jacht i sprawnie wejść do najbliższego y-bomu. Z wiatrem lub pod wiatr. Troszkę wyższa szkoła jazdy. Wychodziło i był to powód do dumy. Nie wiadomo kiedy na stylowym zegarze Bystrza wybiła 13. Czas na powrót do Górek. Postawiony żagiel i już przy pomocy wiatru kurs powrotny. O 16, po przybiciu do pomostu (tym razem nietypowo, bo pierwszy raz dziobem ;-) )  podsumowanie szkolenia.

Było intensywnie i dużo udało się zrobić. Dla nas prowadzących - wyzwanie, któremu staraliśmy się podołać. Umieć - a nauczyć innych - zupełnie inna bajka. Ale bardzo dobre doświadczenie. Podziękowaliśmy wszyscy sobie za poświęcony czas, a uczestnicy udali się w drogę powrotną. Dla nas - Marków - pozostało jeszcze wiele spraw do załatwienia na miejscu. Wraz z Arturem - mieliśmy dużo tematów do omówienia w związku ze startującą już za niecałe 3 tygodnie wyprawą Arktyka 2017.

 

 

Facebook
Tweet
Google