Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podróż po Isfjorden z głową Lenina 06 Sierpień 2017

Duża ilość turystów odwiedza Spitsbergen. Najczęściej przy pomocy statków pasażerskich, które robiąc wycieczki po Norwegii zahaczają również o Longyearbyen. Turyści schodzą na ląd, oblegają sklepy z pamiątkami i wracają mając przekonanie, że Spitsbergen jest zaliczony. A to nie o to tu chodzi – wiem – bo widziałem …

Są turyści, którzy na trochę dłuższy czas przylatują tu samolotem. Robią trekkingi po okolicy, wsiadają na miejscowe promy na 1-2 dniowe objazdy. Już wiedzą na temat trochę więcej, przynajmniej w zakresie Isfjordu. I płacą za to naprawdę duże pieniądze.

Odrębną grupą są żeglarze, ci w zależności od czasu potrafią zapuścić się w wiele dzikich miejsc i posmakować tego co tu naprawdę jest piękne.

Dla mnie Longyearbyen jest przytłaczający, nie jest atrakcyjnym miejscem, można wysiadając z samolotu powiedzieć: łoł, jestem na krańcu świata - tylko na ile to wystarczy?

Dlatego tak szybko jak mogliśmy wypłynęliśmy dalej.

Pyramiden - była radziecka miejscowość górnicza, powstała, aby wydobywać węgiel z pobliskich gór. Stała atrakcja większości wycieczek nie była dla nas oczywistym punktem trasy. Ale tuż obok w fiordzie Adolfbukta rozłożył się lodowiec Nordenskioldbreen, więc stosunkowo łatwo doszliśmy do kompromisu mając na myśli upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. O lodowcu pisać nie będę, znów był piękny, znów podeszliśmy blisko, znów nas zachwycił - czyli standard ;-)

Ale Pyramiden wymaga przynajmniej kilka zdań opisu. Bo jest to inny świat z pomnikiem Lenina na środku. Ktoś te ponad 100 lat temu wymyślił, że będzie wydobywać tu węgiel, a gdy Związek Radziecki nabył prawa do tego miejsca postanowił ze względów propagandowych uczynić z Pyramiden perełkę, najbardziej wysuniętą na północ osadę górniczą. I wziął się za realizację pomysłu z rozmachem budując osadę, która mieściła momentami 1000 osób. Kopalnia, port, bloki mieszkalne, plac defilad, na który przywieziono najlepszą ziemię z Ukrainy, dzięki czemu rośnie do dziś unikatowa w tym miejscu trawa, no i duży basen pływacki. Dwu letni pobyt w tym miejscu był nagrodą dla najlepszych górników.

No i Pyramiden został kolejnym symbolem nierentownego wymysłu radzieckich ideologów, który musiał w końcu upaść, co nastąpiło ostatecznie w 1998 r. W ostatnich latach zaczął się odradzać jako atrakcja turystyczna, a cześć byłych budynków mieszkalnych została przekształcona w hostele.

Nasza wycieczka po tym miejscu trwała 2-3 godziny, od nieczynnych instalacji portowych, przez fragmenty kopalni i budynki mieszkalne do centralnego placu na którym stał pomnik z popiersiem Lenina. Lenin swój wzrok nadal czujnie kierował w stronę kopalni, ale zamiast pracujących górników mógł jedynie dostrzec wyżerające specjalną trawę stadko reniferów. Ot – taki chichot historii.

A my ruszyliśmy dalej – w kierunku Nordfjorden, gdzie czekał na nas kolejny zestaw lodowców. Pięknych – ale to tu już standard ;-)

Facebook
Tweet
Google