Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Niedźwiedź polarny czy biały miś dla dziewczyny? 27 Czerwiec 2017

Czy chciałbym spotkać niedźwiedzia polarnego? To pytanie towarzyszy mi przez ostatnie 4 miesiące, odkąd wziąłem się za załatwienie formalności związanych ze zgodą Gubernatora Svalbardu na nasze spitsbergenowe etapy. Przeczytałem mnóstwo publikacji, książek, odbyłem kilka rozmów, posiadłem tyle wiedzy ile mogłem - i przygotowałem wymaganą procedurę zachowania się w kontaktach z niedźwiedziami. Zatem czy chciałbym je spotkać w trakcie bliskiego już pobytu w ich krainie? Chyba tak, ale tylko w określonych okolicznościach, będąc na pokładzie jachtu, broń Boże na lądzie.

Jest ich tam około 3 tysięcy, czyli więcej niż mieszkańców. Stanowią bardzo realne zagrożenie, co jakiś czas są odnotywane ich ataki na ludzi, bywa że śmiertelne. Często nie boją się nikogo, a gdy są głodne atakują bez zastanowienia. Z białych, pięknych miśków zamieniają się w pędzące z prędkością 5 m/s bestie. Zapuszczając się poza niewielką bezpieczną strefę 10 znajdującą się w rejonie Longyearbyen należy uzyskać zgodę, przejść specjalne szkolenia, posługiwać się obowiązkowo posiadaną broń długą, w każdej chwili zachować najwyższą ostrożność, w momentach trudnych, jak przy desancie oraz w trakcie wędrówek i postojów. Nasza trasa tylko zaczyna i kończy się w bezpiecznym miejscu.

Obawiam się niebezpiecznych spotkań na lądzie, mimo że przygotowywaliśmy się do tego. Będziemy wyposażeni w odstraszającą pirotechnikę, wiemy jak należy się zachowywać. Pozyskałem dla nas zgody na pożyczenie broni, odbyliśmy treningi strzeleckie. Ale chciałbym uniknąć sytuacji ataku, kiedy w naszą stronę będzie pędził agresywny niedźwiedź, a los naszej grupy będzie zależał od opanowania i celności osoby, która posiadając broń będzie musiał oddać ten jeden, jedyny celny strzał ...

No więc wolę jednak zamiast lufy karabinu użyć lufy teleskopu aparatu i zrobić z pokładu naszego jachtu piękne zdjęcia wylegujących się na krach miśków. A czy to się uda? Zobaczymy. Na pewno Was poinformuję ... ;-)

p.s.     a tak przy okazji przypomniałem sobie, jak na lekcji biologii w 5 klasie podstawówki kolega napisał na sprawdzianie: niedżwieć. I nie pobił tym rekordu - gdyż drugi napisał: trzłowiek. Tak czy tak, nawet w poprawnych formach ortograficznych połączenie treści stojących za tymi rzeczownikami ekscytujące ... byle nie w formie wołacza

 

Facebook
Tweet
Google