Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.

13 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Azymut na dom, czyli coś się kończy, by mogło zacząć się coś nowego

Ledwo trzy doby od powrotu z Arktyki spędziłem w Polsce, a już przyszło ruszać dalej, na południe w kierunku nowego. Czekają tam na mnie jeszcze większe upały, co dla mojego organizmu nie będzie proste. Adaptacja do temperatur w Polsce już przebiega trudno, a jak będzie dalej? Ale czeka też na mnie Azymut, a z nim nowe, zupełnie inne, wyczekiwane wyzwanie, konkretny żeglarski kawałek chleba.

08 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Czarna owca w załodze

Czarna owca w załodze. To zmora każdego kapitana oraz pozostałych uczestników wyprawy. Szczególnie w przypadku dłuższego rejsu, w którym nie płynie się od portu do portu oraz takiego, gdy powierzchnia wspólnego przebywania jest mała i brakuje wszelkich wygód - czyli takiego jak nasz rejs. U nas w szafce kapitańskiej przez cały czas rejsu stał karabin Mauser – ale dobrze wiemy, że to nie jest rozwiązanie ;-). Jak więc rzeczywiście było u nas przez te 17 dni?

 

07 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

1000 mil morskich w jeden długi dzień

Zrobić tysiąc mil morskich jachtem w jeden dzień? Czy to aby nie zahacza o rekord do księgi Guinnessa? Definiując założenia: 1000 mil morskich od naszego wypłynięcia z Longyearbyen jest - wskazuje na to log i zapisy z dziennika jachtowego. Jachtem? - no tak - bez wątpliwości Sifu of Avon jest jachtem, nawet 2 masztowym, a ja płynąłem już na nim z 4 żaglami na raz. No to jeszcze kwestia jednego dnia? - czy można powiedzieć, że dzień liczony jest od wschodu do zachodu słońca? Jeśli tak - to mamy rekord!!! ;-)

 

06 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Podróż po Isfjorden z głową Lenina

Duża ilość turystów odwiedza Spitsbergen. Najczęściej przy pomocy statków pasażerskich, które robiąc wycieczki po Norwegii zahaczają również o Longyearbyen. Turyści schodzą na ląd, oblegają sklepy z pamiątkami i wracają mając przekonanie, że Spitsbergen jest zaliczony. A to nie o to tu chodzi – wiem – bo widziałem …

05 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Odpoczynek w Longyearbyen

To pierwsza doba spędzona na lądzie, trochę trudno się przyzwyczaić. Trzeba odpocząć i przygotować jacht na następne dni. I uciec stąd jak najszybciej …

04 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Po racuchy do Longyearbyen

Nie udało się usnąć. Nie mam tej łatwości spania na zawołanie. Rozregulowałem się niestety. Całe szczęście wszystkie największe wyzwania za nami, więc już nie muszę mieć zapasu sił. Wiem, wiem, dopóki jacht w morzu to jeszcze różnie bywa … ale tym razem nie przesadzajmy. No więc zamiast spać siedzę sobie w kokpicie i gadamy. Zamarzyły się nam racuchy, a do nich potrzebne są jabłka. Ich brak, a najbliższy sklep jest Longier. Płyniemy.

03 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Polska stacja badawcza w Horsundzie

Po opłynięciu południowego krańca Spitsbergenu ruszyliśmy znowu na północ. Tym razem nie w stronę lodowego bezludzia, ale cywilizacji. I to dodatkowo do miejsca w którym znajdują się Polacy.

 

02 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Tu gdzie nie wozi się turystów jest równie pięknie.

Strofjorden jest niemal nieuczęszczany przez nikogo. Lokalizacja stolicy (Longyearbyen) sprawia, że większość turystów wożona jest po Isfjorden, lub w trasach na północ. Z radością odkrywaliśmy, że ta część naszej podróży wiedzie przez równie piękne miejsca i że poza nami nie tu nikogo.

01 Sierpień 2017 / Marek Rajtar

Na południe wzdłuż Storfjorden

Nadmiernie zmęczony i niewyspany organizm wymaga regeneracji. Potrzebne są chwile snu i wypoczynku. W przeciwnym wypadku, w ciężkich warunkach, może zostać zagrożone bezpieczeństwo wszystkich. Morze, szczególnie tutaj, nie wybacza błędów. Również życie na małej, skaczącej we wszystkie strony powierzchni, w której niewiele jest wygód, a pewne podstawowe potrzeby nie mogą być realizowane, wraz z siódemką innych osób, najbardziej nawet fajnych, wymaga sił i świeżości. Oczywiście, człowiek posiada zdolność adaptacji, ale bez przesady.